Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzałkowska M.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzałkowska M.. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 sierpnia 2015

Małgorzata Strzałkowska "Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy"


PARTYKUŁA

Partykuły bardzo dobrze wypełniają swe zadania,
ożywiają ciut wypowiedź i zmieniając wydźwięk zdania.

FRANEK
- Może raczej - rzekła Hanka - 
nie rób, Franku, w banku manka,
bo kto manko robi w banku,
chyba nie jest mądry, Franku.

STEFAN
Stefan ponoć już od roku
bzika ma na punkcie smoków
i bynajmniej się nie wstydzi,
że wciąż tylko smoki widzi.

ROMEK
To zaiste piękny domek!
Bez wątpienia! - westchnął Romek.
- Taki domek mieć bym chciał!
Gdybyż jeszcze okna miał...

MELANIA
- To ci moda! Też mi coś!
Czy to będzie nosił ktoś?
Spójrz no, Melu, na ten łach!
Chodźże tu i zróbże ciach!

Kolejna niezwykle sympatyczna i mistrzowsko napisana książka. Pozornie trudny i  nudny temat. Ten tomik jest perełką, która, według mnie wyraża fascynację rodzimym językiem.Kontekst edukacyjny może być zachętą dla rodziców i nauczycieli. Autorka wyjaśnia takie niewiadome jak czasownik, rzeczownik, liczebnik, zaimek, stopniowanie, tryby i czasy, odmianę przez przypadki i liczby itp. Wszystko okraszone dobrym humorem i przemyślana formą
Ilustracje, tradycyjnie, są kolarzami pisarki.

Na ostatnich stronach znajduje się KURS SKRÓCONY NA DWIE STRONY, który w zwięzły sposób streszcza książkę. Autorka kończy go tak:
Wszystko (rzeczownik) mi (zaimek rzeczowy) się (zaimek zwrotny) w (przyimek) głowie (rzeczownik) plącze (czasownik), więc (spójnik) niniejszym (przysłówek) książkę (rzeczownik) kończę (czasownik).

Małgorzata Strzałkowska
Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy
Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 1 marca 2015

Małgorzata Strzałkowska "Mazurek Dąbrowskiego. Nasz hymn narodowy"

Małgorzata Strzałkowska
Mazurek Dąbrowskiego. Nasz hymn narodowy
Ilustracje Adam Pękalski
Wydawnictwo Bajka
                                  Zwrotka czwarta
Już tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany - 
Słuchaj jeno*, pono** nasi
Biją w tarabany***.

*jeno - tylko; słuchaj jeno - posłuchaj
**pono - ponoć, podobno
***taraban - bęben wojskowy, używany dawniej w Rzeczpospolitej

Zwrotka przedstawia dziewczynę o imieniu Basia, która wraz z ojcem czeka z utęsknieniem na jakikolwiek znak, zwiastujący przybycie Legionów Dąbrowskiego do kraju i wyzwolenie ojczyzny. Rzecz dzieje się tam, a to tam to z perspektywy będącego we Włoszech Wybickiego daleka ojczyzna, Polska. Ojciec łowi uchem płynące z dali bicie tarabanów, wojskowych bębnów, wzywających naszych do zwycięskiego powrotu. To scena pełna miłości do ojczyzny i wielkich nadziei...
Ale dlaczego ojciec jest zapłakany? Zapewne z tęsknoty za wolną Polską i ze wzruszenia, że wyzwolenie jest już bliskie.
Tylko... Czy ta scena nie byłaby bardziej wiarygodna, gdyby to Basia płakała, a ojciec ją pocieszał? Chyba tak. a może właśnie plączącą dziewczynę i pocieszającego ją ojca miał na myśli Wybicki...
Czy coś potwierdza ten pogląd? Owszem - stosowana przez Wybickiego pisownia. Badacze, analizując rękopisy Wybickiego, odkryli, że zamiast bożej pisał on boży, zamiast raczej-raczy, zamiast włoskiej-włoski... A więc może początek zwrotki powinien brzmieć: Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakanej? Może...
I jeszcze jedna zagadka - kim są Basia i jej ojciec? Według dawnych historyków, Basia z hymnu to młodziutka Barbara Chłapowska, którą Dąbrowski miał poznać przed wyjazdem z Polski do Włoch, a która 5 listopada 107 roku została jego żoną. Jednak dociekliwi badacze, analizując dokumenty spisane przez świadków tamtych dni, odkryli, że Dąbrowski, poznał swoją przyszłą żonę dopiero w 1806 roku! Miało to nastąpić na balu, wydanym na cześć generała w poznańskim ratuszu. A więc kim są tajemnicza Basia i jej ojciec? Nie mamy na ten temat wiarygodnych źródeł. Może to są konkretne osoby, o których milczą kroniki? A może Basia i jej ojciec to symboliczne postaci córki i ojca, "przykładowi" Polacy? Przecież Basia, Marynia, Zosia to popularne imiona ówczesnych polskich dziewcząt... 


Z przedmowy prof. Jana Żaryna:
książka ta jest tak wewnętrznie skomponowana, by mogła trafić do serc i umysłów ludzi  w różnym wieku i z różnym przygotowaniem historyczno-literackim. Jest opowieścią skierowaną i do dziecka i młodzieńca, a także do dziadków i rodziców. Jest zatem darem dla wszystkich, którzy kochają Polskę. To jedyny wymóg, który postawiłbym potencjalnemu czytelnikowi: gotowość do stałej i wiernej miłości do Ojczyzny.
Lektura napisana przez znakomitą pisarkę, szeroko konsultowana i rzetelnie przygotowana. Jest bardzo ciekawa. Najpierw kontekst historyczny, potem omówienie każdej zwrotki i refrenu, sposób śpiewania hymnu, kalendarium i wreszcie Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie. Jest też część książki dedykowana wnikliwszym czytelnikom. Z niej to m.in. można się dowiedzieć, że hymn miał pierwotnie sześć zwrotek oraz poznać utwory, które pełniły w naszej historii rolę hymnu.
Dodatkiem do książki jest płyta.
Wartość takiej publikacji w domowej biblioteczce jest znacząca o tyle, o ile zechcemy nadać jej odpowiednią rolę, o której pisał prof. Żaryn.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Małgorzta Strzałkowska "Rady nie od parady czyli wierszyki z morałem", "Raj na ziemi. Rady nie od parady II", "O wartościach. Rady nie od parady III"



Piegi 
Krysia  ma oczęta kocie,
nos garbaty, piegów krocie. 

Koleżanki szepczą w kontach:                                                                      
- Oj, ta Kryska to wygląda!
- Każda z nas by oszalała,   
gdyby tez tak wyglądała!

Przez te szepty, tak to bywa,  
Krysia niezbyt jest szczęśliwa.
Czasem woli zatkać uszy,
 bo nielekko jej na duszy... 

Aż raz w szkole ktoś umieścił
ogłoszenie takiej treści:
"Wielka gratka dla dziewczynek!!!
Pan reżyser kapucynek
szuka odtwórczyni roli
w świetnym filmie "Strąk fasoli"!
Wymagania: nos garbaty, buzia w piegi. Nic poza tym."

I już następnego rana
rzecz się stała niesłychana!
nosy Ali, Zosi, Ewki,
przedtem proste jak marchewki,
teraz są nie do poznania!
Nos zmieniła nawet Hania!
A do tego wszystkie mają
buzie jak indycze jajo!

Mruknął Krzysiek: - Zdaje mi się,
że tu widzę same Krysie...
Ale dziwna rzecz się stała - 
żadna z nich nie oszalała...

Zawsze lepiej jest pomyśleć
zamiast chlapnąć coś bezmyślnie. 


Znakomite książki.
Napisane wspaniałym językiem, misternie, mądrze, z poczuciem humoru. Mogą być wspaniałą lekturą wychowawczą w domu lub w szkole i zająć czas bez poczucia jego straty. Każda książka dedykowana jest innym zagadnieniom, a każdy wierszyk zakończony morałem zgodnym z przesłaniem tomu.
Mnie najbardziej podoba się tom drugi - "Raj na ziemi". Uczy poszanowania dla wszystkich istot żyjących, uwrażliwia na dbałość o środowisko naturalne, pokazuje, że wszelkie zmiany zaczynają się od siebie.
Bardzo, bardzo polecam.

Małgorzata Strzałkowska
Rady nie od parady
Ilustracje Marcin Bruchnalski
Wydawnictwo Czarna Owca

niedziela, 18 sierpnia 2013

Małgorzata Strzałkowska "Zielony nikt i gadające drzewo"



I nazajutrz rano Nikt udał się na południe. Szedł, szedł i szedł, aż dotarł do niewielkiego miasta, którego ulice nosiły interesujące nazwy: aleja Wielkich Skoków, bulwar Podskoczków, plac Hoop-Siup, Skakankowa, Hopsasanowa... Wszyscy mieszkańcy miasteczka ubrani byli w stroje gimnastyczne i wszyscy, bez wyjątku, podskakiwali jak gumowe piłki.
- Przepraszam, co to za miasto? - Zapytał Nikt podskakującą dziewczynkę z warkoczykami.
- Jestem bardzo zajęta, hop! Na ulicy Żabich Skoków znajdzie pan informacje o wszystkim, hop-siup! To niedaleko, hop!hop! Musi pan skoczyć w lewo, siup! - odpowiedziała dziewczynka i podskakiwała dalej.
Nikt skręcił w lewo i po chwili znalazł się przed niedużym domkiem z wielkim napisem INFORMACJA O WSZYSTKIM. Wszedł do środka i zbliżył się do okienka.
- Przepraszam, co to za miasto? - spytał skaczącą przed okienkiem starszą kobietę. 
- To Miasto Podskoków: hopsa, hopsa! Najwspanialsze miejsce na świecie, hopsa, hopsa! Od rana do nocy wszyscy skaczemy, skaczemy, skaczemy, hopsa, hopsa, hopsa!
Skakanie, proszę pana, to najczystsza przyjemność, hopsa, hopsa! dzięki skakaniu jesteśmy zdrowi i zadowolenie, hopsa, hopsa! Jeżeli osiedli się pan tutaj, będzie pan mógł naskakać się do woli, hopsa, hopsa!
- A jeśli ja nie chcę skakać? - zapytał nieśmiało Nikt.
- To nie ma pan tu czego szukać! - burknęła starsza kobieta i w podskokach zatrzasnęła okienko.
- To też nie jest miejsce dla mnie. Zielony znów musiał  się pomylić...- westchnął! Nikt ruszył w powrotną drogę.
gdy dotarł do swojego drzewa, usiadł w jego cieniu, tuż obok przyjaciela.
- Znowu się nie udało. Cała wyprawa na nic.
- Nie przesadzaj, nie przesadzaj...Przynajmniej już wiesz, dokąd nie chciałbyś dojść. To już dużo, wierz mi - rzekł Zielony, targając rude, sterczące kosmyki. I wtedy powiał silny wiatr. Drzewo zaszumiało, zaszeleściło, zaszemrało... Nikt, wsłuchany w jego szum, powiedział cichutko:
- Chciałbym być wielki, zielony ogród, pełen maciupeńkich roślinek, krzaków i olbrzymich, potężnych drzew...Podlewałbym je, pielęgnował... I patrzyłbym, jak z małych nasionek powoli, bardzo powoli wyrastają ogromne drzewa, by piąć się w górę, coraz wyżej i wyżej...
- A więc do dzieła! - zawołał Zielony i roześmiał się. - Jednak znalazłeś to, czego szukałeś - miejsce dla siebie. Nie musisz już nigdzie chodzić.
Masz tu wokół wszystko, czego potrzebujesz. Na pewno dasz sobie radę.

Piękna opowieść o poszukiwaniu swego miejsca w życiu, o zaspokojeniu najważniejszych potrzeb. Nikt próbuje odnaleźć drogę w czterech stronach świata. Najpierw trafia do Miasta Fryzjerów, potem do Miasta Skoków. W żadnym z nich nie znajduje spełnienia. I wtedy przychodzi odkrycie, pochodzące z wnętrza, które jest wynikiem dotarcia do własnych potrzeb. Jak to zwykle bywa, szczęście leży blisko, u stóp...
Przypowieść dla dzieci starszych, młodzieży i dorosłych. Autorka napisała trzy książki z tej serii. Bardzo polecam.

Małgorzata Strzałkowska
Zielony nikt i gadające drzewo
Ilustracje Piotr Fąfrowicz
Wydawnictwo Bajka

sobota, 25 lutego 2012

Małgorzata Strzałkowska "Gimnastyka dla języka", "Wierszyki łamiące języki", "Wiersze spod Pszczyny"

Małgorzata Strzałkowska
Wierszyki łamiące języki
Gimnastyka dla języka (dostępny również audiobook) 
Wiersze spod Pszczyny
Ilustrowała Małgorzata Strzałkowska 
Wydawnictwo Media Rodzina

 Łąka z bąkiem

Bąk na pąk spadł z jękiem z sęka,
Odtąd pąk się bąka lęka,
a że bąk ma żal do pąka
więc sęk odtąd nęka bąka. 

 Kotek

To - to płotek, a to błotko,
a tu tupta kotek z kotką -
słodko kotkom tupać płotkiem
I nie tytłać kudłów błotkiem.
 
 Pozostaje mi zachęcić miłośników rodzimego języka do radosnych zmagań. Bardzo pogodne, optymistyczne teksty. Być może poloniści i logopedzi odnajdą w tych książkach zaplecze do pracy. Niektóre są prawdziwymi językołamaczami.  Polecam również zabawne powiedzonka. W naszym domu, gdy coś "nieoczekiwanie zginie" pada pytanie: Czyżby czyżyk zeżarł ryżyk?